
Wszyscy wiemy, że gorące ciężarówki są fajne. Z drugiej strony, ciężarówki, które się nagrzewają, nie są fajne. Nie ma nic gorszego niż para wydobywająca się spod maski Twojego cennego pickupa, podczas gdy wrzący płyn chłodzący wylewa się na ziemię. Przegrzanie może być niedogodnością lub katastrofą, w zależności od tego, kiedy i gdzie oraz w jakim stopniu (bez zamierzonej gry słów) ma miejsce przegrzanie. Ale faktem jest, że przy odpowiednio zaprojektowanym układzie chłodzenia przegrzanie nie powinno stanowić problemu.
Jeśli chodzi o problemy z chłodzeniem silnika, rutynowo zwracamy się do Dona Armstronga z U.S. Radiator. Firma działa na rynku od ponad 50 lat, a Don był tam od ponad 40. Zaczynał jako kierowca dostawczy, pracował nad każdym aspektem operacji, a teraz jest właścicielem tego miejsca. Dziś pod jego kierownictwem firma produkuje ponad 400 różnych grzejników.
Don ma wieloletnie doświadczenie i stale prowadzi badania, aby być na bieżąco z najnowszą technologią systemów chłodzenia i, jak wyjaśnia, największy wpływ na spadek temperatury miała konstrukcja rdzenia, a nie materiał. Oto co ma do powiedzenia na ten temat:
„Chociaż wszystkie rdzenie grzejników mogą wyglądać tak samo, ich działanie znacznie się różni w zależności od rozstawu rur i żeberek na cal. Punkty przenoszenia ciepła w grzejniku to miejsca, w których temperatura może faktycznie opuścić grzejnik, czyli miejsce, w którym żebra są połączone z rurami. Im więcej punktów przenoszenia ma grzejnik, tym większy będzie spadek temperatury między wlotem a wylotem.
„Dla porównania rdzeń w stylu lat 60. miał zazwyczaj rury oddalone od siebie o centymetr, czyli cal żeberka między rurami. Przechodząc z dwurzędowego grzejnika do czterorzędowego rdzenia, byliśmy w stanie podwoić punkty wymiany ciepła, co skutkowało 15–20-procentowym wzrostem spadku temperatury bez zmiany innych zmiennych, takich jak przepływ powietrza czy płynu chłodzącego.
„U.S. Radiator oferuje cztery różne konstrukcje rdzeni. Standard spotykany w większości grzejników typu OEM, aluminium o wysokiej wydajności z o 20 procent większą liczbą punktów wymiany ciepła, miedź/mosiądz o wysokiej wydajności z o 20 procent większymi punktami wymiany ciepła oraz miedź/mosiądz Optima, w której zastosowano -calowy odstęp rur z -calowymi żeberkami, co zapewnia o 40% więcej punktów wymiany ciepła.
„Materiały chłodnicy wywołały sporo kontrowersji. W latach 80. Japończycy opracowali podstawowy projekt w odpowiedzi na potrzebę zmniejszenia wymiarów grzejników, który stał się standardem branżowym, ponieważ był wystarczająco wydajny, aby umożliwić ponowne wprowadzenie aluminium (mniej wydajnego materiału przenoszącego ciepło) na poziomie OE.
„Zmieniając rozstaw rur na 38 cali, co w branży określa się jako konstrukcję rdzenia o wysokiej wydajności, umożliwiono wprowadzenie większej liczby rur lub kanałów wodnych i żeberek na powierzchni czołowej rdzenia o określonej szerokości w calach. Konstrukcja była dość prosta, ale okazała się bardzo wydajna, ponieważ większa liczba punktów wymiany ciepła powodowała większy spadek temperatury na wlocie do wylotu.
„Należy podkreślić, że przejście na konstrukcję grzejników aluminiowych miało charakter czysto finansowy. Surowce do budowy grzejnika kupowane są na funty, a gotowy grzejnik aluminiowy waży około 25 procent jednostki miedziano-mosiężnej (w tamtym czasie cena za funt była prawie równa). Rezultatem były ogromne oszczędności finansowe dla firm samochodowych.
„Jeśli chodzi o różnicę w wydajności pomiędzy grzejnikami miedziano-mosiądzowymi i aluminiowymi, testy przeprowadzone przez U.S. Radiator mogą być zaskakujące. Ustaliliśmy, że spadki temperatury we wszystkich zakresach roboczych były praktycznie takie same, z niewielką przewagą w przypadku grzejników miedziano-mosiężnych. Ale rozważ to: przewodność cieplna, czyli współczynnik przenikania ciepła miedzi, wynosi 92 procent w porównaniu z aluminium wynoszącym 49 procent.
„Jednakże miedziane żebro jest łączone z rurkami lub kanałami wodnymi za pomocą lutu ołowiowego, który jest bardzo nieefektywny i spowalnia współczynnik przenikania ciepła do nieco lepszego niż w przypadku aluminium. Może to być wadą, jeśli proces łączenia nie pozwala miedzianym żeberkom dotykać mosiężnej rurki i dlaczego nie wszystkie rdzenie miedziane/mosiężne o podobnej konstrukcji, ale różnych producentów, przenoszą ciepło w równym stopniu.
„Grzejniki miedziano-mosiężne, ze względu na ich wagę i trwałość, są już dostępne na rynku od dawna i można je łatwo zdemontować i ponownie zmontować w celu czyszczenia. Nie dotyczy to aluminium, chyba że mowa o wersji OE dostarczanej ze zbiornikami z tworzywa sztucznego mocowanymi na zaciskach. W rezultacie oczekiwana żywotność grzejników aluminiowych dostępnych na rynku wtórnym będzie znacznie krótsza niż w przypadku grzejników miedzianych/mosiądzowych”.